Porady teściowej, co najbardziej wyprowadza z równowagi młode mamy.

Kilka rad teściowej, czyli co najbardziej wyprowadza z równowagi młode mamy.

Przygotowywanie się na nadejście nowego członka rodziny, narodziny oraz pierwsze miesiące życia dziecka są zazwyczaj bardzo stresującym okresem dla każdej mamy. Brak wystarczającej ilości snu, zmęczenie, dolegliwości noworodka przysparzają zmartwień a ostatecznie prowadzą do frustracji. Wiele kobiet otrzymuje ogromne wsparcie od rodziny i najbliższych przyjaciół, niestety bardzo często wiąże się to także z szeregiem „dobrych rad”. 

Kilka rad teściowej, czyli co najbardziej wyprowadza z równowagi młode mamy. 

Tak już jest, że ludzie z otoczenia bardzo chętnie dzielą się swoimi poradami dotyczącymi wychowania i opieki nad dzieckiem. Szczególne trudności młodym mamom przysparzają rady podawane przez teściową,  które niestety często przybierają formę odzianej w ładne słówka krytyki. Poniżej znajduje się kilka porad teściowej, które każdą mamę wyprowadzają z równowagi.

  • „Nie noś, bo przyzwyczaisz! Niech się wypłacze”

    Nie ma co ukrywać, dzieci w pierwszych miesiącach swojego życia płaczą bardzo dużo, to jedyny sposób w jaki mogą okazać, że coś im dolega. Płaczem dzieci dają znać, że są głodne, mają mokrą pieluszkę, coś je boli, są senne, odczuwają dyskomfort cieplny, a także, że potrzebują bliskości, powodów do płaczu jest wiele i trzeba to zaakceptować. Wysoko rozwinięta potrzeba bliskości u dzieci, sprawia, że chcą one być na rękach rodziców jak najczęściej. Doskonałym sposobem na zaspokojenie tej potrzeby, oprócz standardowego noszenia jest używanie chusty do noszenia dzieci, dzięki temu potrzeba bliskości zostanie zaspokojona, a mama może robić w tym czasie wiele innych rzeczy.
    Reagowanie na płacz dziecka jest bardzo ważne, jak wskazują badania naukowe, przeciągający się, nieutulony płacz ma bardzo negatywne skutki dla rozwoju mózgu małego dziecka. Wydzielany podczas takiego płaczu kortyzol, prowadzi do wielu zaburzeń w dalszym rozwoju dziecka.

  • „Masz za słaby pokarm, daj mu butelkę” 

    Każda mama karmiąca dziecko piersią, przynajmniej raz w życiu usłyszała to zdanie. Jest to niezwykle frustrujące, bowiem samo karmienie piersią, szczególnie w pierwszych tygodniach życia potrafi przysporzyć wiele zmartwień i nierzadko bólu. Nawał, hartowanie sutków i bardzo częste karmienie piersią jest wyczerpujące dla młodej mamy. Dzieci karmione piersią podczas ssania, zaspokajają nie tylko głód ale także pragnienie i potrzebę bliskości. Szczególnie trudno jest, gdy u dziecka pojawiają się skoki rozwojowe, często w takiej sytuacji maluch „odrywa się od piersi” i płacze. Pierwszym skojarzeniem mamy i otoczenia jest to, że dziecko się nie najada. Taka „dobra rada” w tym momencie, może poważnie zachwiać pewnością młodej mamy. Warto jednak pamiętać, że piersi mamy są fascynującą i bardzo inteligentną „fabryką”, podczas ssania dziecko stymuluje nerwy czuciowe umieszczone w brodawkach, a te wysyłają sygnał do mózgu mamy o zapotrzebowaniu na mleko. Jeśli dziecko przybiera na wadze i prawidłowo się rozwija, to nie ma się czym martwić.

  • „Nie możesz tego jeść, dziecko będzie miało wzdęcia!”

    Mit o wzdęciach u dziecka, po zjedzeniu przez mamę bigosu lub fasolki rozbawia ale przynosi także dużo frustracji. Bo ile można tłumaczyć, że pokarm w piersiach mamy nie jest produkowany z treści żołądka ale z jej krwi?

  • „Daj mu coś normalnego do jedzenia, zobacz jak się patrzy”

    Takie słowa usłyszeć można już w trzecim miesiącu życia dziecka, starsze pokolenie opiera je na własnych doświadczeniach, gdy naturalnym było podawanie ugotowanej manny na mleku, maluszkom w 3-4 miesiącu życia. Oczywistym jest, że dzieci patrzą jak dorośli spożywają pokarmy, poruszają także ustami lub wystawiają język, jest to naturalny proces rozwojowy. Maluszki naśladują zachowania dorosłych, w ten sposób przygotowując się na przyszłe doświadczenia z poznawaniem pokarmów. Badania naukowe wskazują, że rozszerzanie diety dziecka powinno nastąpić dopiero po ukończonym, 6 miesiącu życia dziecka. Wcześniej organizm maluszka nie jest jeszcze gotowy na przyjmowanie pokarmów stałych.

  • „Ubierz go, zobacz jakie ma zimne rączki! A gdzie czapeczka?”

    Dla zapewnienia odpowiedniego komfortu cieplnego dziecko powinno być ubierane o jedną warstwę więcej niż rodzic. Nie ma sensu zakładanie grubych kaftanów, czapek przy temperaturze otoczenia powyżej 23 stopni, prowadzić to może do przegrzania organizmu maluszka. Sprawdzać czy dziecku jest ciepło powinno się poprzez przyłożenie dłoni do karku maluszka, a nie poprzez sprawdzanie jego dłoni. Są ludzie, którzy niezależnie od temperatury otoczenia mają zimne dłonie, z dziećmi jest tak samo.

  • „Daj mu coś słodkiego, cukier krzepi”

    Cukier nie krzepi, wręcz przeciwnie, prowadzi do wielu zaburzeń odżywiania. Unikanie podawania słodyczy, jest rozsądnym rozwiązaniem, zwłaszcza w przypadku dzieci do drugiego roku życia.

Jak sobie radzić z „dobrymi radami”?

Przykładów „dobrych rad” podawanych przez teściową jest jeszcze długa lista, jednak co powinna zrobić mama, by te rady nie dotykały jej aż tak mocno?
Po pierwsze należy zadbać o wiedzę, zaznajomienie się z aktualnymi badaniami dotyczącymi wychowywania i opieki nad dzieckiem pozwalają utrzymać poczucie wykonywania „dobrej roboty”. Wysokie poczucie własnej wartości wsparte pewnością siebie, pozwoli odeprzeć „atak”. Na usta młodej mamie cisną się różne słowa gdy po raz setny słyszy tę samą bzdurę, często jednak gryzie się w język żeby nie doprowadzić do konfliktu. Bardzo ważne jest jednak postawienie granic mimo wszystko, młoda mama musi zadbać o swój komfort i poczucie bezpieczeństwa, bo tylko tak zapewni prawidłowy rozwój swojej pociechy. Chwilowy „foch” Mamusi, nie jest końcem świata, za to własny spokój oraz spokój dziecka jest Najważniejszy.
Młoda mama nie powinna dać się wciągnąć w przepychankę słowną, a rady ucinać krótkimi zdaniami. Jeśli mama obawia się konfliktu, wystarczy zdanie: „Być może masz rację, ale to ja jestem mamą i wiem co dla mojego dziecka jest najlepsze” lub „Być może masz rację, czy możemy porozmawiać na inny temat?”. To powinno zakończyć rozmowę, dając możliwość spokojnego cieszenia się z rodzicielstwa.

0 0 votes
Ocena artykułu:
Subscribe
Powiadom o
guest
1 Komentarz
Starsze
Nowsze Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Magda

Z tym noszeniem i płakaniem, to jakiś horror, naprawdę. Ja pewnego razu powiedziałam, że jeszcze jedna uwaga, a wyjdę i nie wrócę – o dziwo, pomogło. Szkoda tylko, że trzeba było tak drastycznego komunikatu…

Informacja o ciasteczkach

Zgodnie z Art. 173, pkt. 1 Ustawy z dn. 16.11.2012 r. (Dz.U. poz. nr 1445) Informujemy, że ta strona korzysta z plików cookies.

Odwiedzając naszą stronę bez dokonania zmian ustawień swojej przeglądarki, wyrażasz zgodę na wykorzystanie przez nas plików cookies w celu ułatwienia korzystania z serwisu.